Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazd. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 września 2013

Guizhou

Mogłabym robić wszystko, a siedzę w odciętej od świata szkole internatem w górskiej prowincji Chin i uczę dzieci Miao angielskiego. Warunki są tu raczej ciężkie, nie ma ciepłej wody, śpimy na piętrowych łóżkach, nie mówiąc już o tym, jak wyglądają toalety. Chłopakom udało się zainstalować Internet, ale co z tego, skoro ciągle są przerwy w dostawach prądu… Mimo wszystko nie jest tak źle – ludzie są fajni, dzieciaki przeurocze.
Dzisiaj w szkole odbywały się uroczystości i mogliśmy oglądać tradycyjne tańce Miao. Przygotowano wspaniały show. Pod koniec zostaliśmy wciągnięci na scenę i zmuszeni do tańczenia. Po wszystkim dzieci w kolorowych kostiumach chciały robić sobie z nami zdjęcia i brać autografy, zupełnie jakbyśmy to my stanowili dla nich jakąś atrakcję.
W mojej klasie jest siedemnaście dziesięciolatków, dwunastu chłopców i pięć dziewczynek. Niektórzy są nieśmiali i niezbyt chętni do bardziej aktywnego udzielania się w klasie, ale generalnie lekcje przebiegają bez większych problemów. 
Wygląda na to, że jeden z chłopców się we mnie zakochał. Jest gruby, bucowaty i niegrzeczny, nie słucha, co mówię na lekcjach, tylko składa kwiatki z papieru i mi je daje albo prosi Olivię, żeby tłumaczyła na angielski różne dziwne teksty o tym, jaka jestem piękna. Ja to mam szczęście do mężczyzn… Przynajmniej mały deklaruje, że nauczy się angielskiego, żeby móc ze mną rozmawiać, a to już pewien walor edukacyjny tej sytuacji.


Nasza szkoła:






A to zdjęcia z samej uroczystości powitalnej:













sobota, 7 września 2013

Dubaj

Jestem w Dubaju. Temperatura w dzień sięga 50 stopni, w nocy „jedynie” 40. Słońce nie świeci mocno, to jest bardziej takie wrażenie, jakby stało się koło włączonego grzejnika i za chwilę miało to minąć, ale nie mija. Pływanie w hotelowym basenie przypomina gorącą kąpiel w wannie, woda nie jest wcale chłodniejsza od powietrza. Zwiedzamy Dubaj z Ewą, znajomą Asi, która wyjechała do Dubaju kilka lat temu i prowadzi tam firmę szyjącą garnitury i jej chłopakiem. Zwiedzanie polega na tym, że jeździmy po mieście klimatyzowanym samochodem i wysiadamy jedynie na chwilę, żeby zrobić zdjęcia w miejscach takich jak słynny siedmiogwiazdkowy hotel Burj al Arab albo najwyższy budynek świata Burj Khalifa. Jest bardzo nowocześnie i europejsko, to miasto takie trochę bez historii, zbudowane od podstaw w przeciągu ostatnich dwudziestu lat po środku pustyni.





Burj Khalifa, najwyższy na świecie wieżowiec,
ukończony został w 2009 roku, jego wysokość wynosi 829 metrów








wtorek, 6 sierpnia 2013

Przygotowania do wyjazdu trwają. Ostatnio pochłonęły mnie sprawy wizowe. Byłam w biurze turystycznym, które załatwi mi wizę do Chin. Jeśli chodzi o Zjednoczone Emiraty Arabskie, wykupiłyśmy specjalny pakiet – kiedy zatrzymujesz się w Dubaju na krótko, wizę możesz mieć za darmo lub taniej w połączeniu z biletem Emirates Airlines i hotelem. Wybrałyśmy ładny, czterogwiazdowy hotel na dwie doby, łącznie koszt tego był naprawdę niski. W pakiecie mamy także powitanie na lotnisku i transfer do hotelu, więc fajnie, że nie będziemy już musiały same kombinować jak tam dotrzeć czy brać taksówkę i wszystkie formalności wizowe też mamy już załatwione. Niby to wszystko nie problem, ale tak już mamy dużo ułatwione. Na facebooku poznaję już ludzi, z którymi tam będę i wygląda na to, że zbierze się fajna grupa z całego świata.